Książka, której nie wymyślił dorosły – „Wszystko, co chcesz wiedzieć. Dookoła świata” – Molly Oldfield.

Zacznę od tego, co w tej publikacji najważniejsze i jednocześnie najłatwiejsze do przeoczenia: pytań w niej zawartych nie wymyślił redaktor przy biurku.

Molly Oldfield prowadzi podcast „Everything Under the Sun”, do którego dzieci z całego świata przysyłają swoje pytania. Autorka szuka na nie odpowiedzi — czasem sama, czasem z pomocą specjalistów z konkretnych dziedzin. Podcast był nominowany do British Podcast Awards 2023 w kategorii dziecięcej i trafił do zestawienia jedenastu najlepszych audycji dla osób uczących się w domu według „The Timesa”. Książka jest wyciągiem z tego materiału: 365 pytań, po jednym na każdy dzień roku.

Ta geneza jest widoczna na każdej stronie. Dorosły układający spis treści zaczyna od kategorii: kosmos, ciało człowieka, historia. Dziecko zaczyna od czegoś zupełnie innego. Stąd w książce sąsiadują ze sobą pytania o to, jak starożytni Egipcjanie wycierali nosy, czym sikają mewy, ile lat ma Święty Mikołaj i dlaczego planety są okrągłe. Nie ma tu logiki tematycznej. Jest logika ciekawości, a to zupełnie inny porządek.

Jak to jest zbudowane

Dwanaście rozdziałów odpowiadających miesiącom. W każdym tyle pytań, ile dni w danym miesiącu. Jedna strona, jedno pytanie, jedna odpowiedź, ilustracja.

Ta konstrukcja ma bardzo praktyczne konsekwencje. Po pierwsze, książki nie trzeba czytać po kolei i nie trzeba nadrabiać zaległości. Otwierasz na dzisiejszej dacie albo na chybił trafił i to działa tak samo. Po drugie, jedna odpowiedź to dosłownie dwie–trzy minuty. Zmieści się przed wyjściem do przedszkola, przy śniadaniu, w kolejce do lekarza. Po trzecie, dziecko dostaje jasny sygnał: dziś jest jedno pytanie i tyle. Żadnego „jeszcze jeden rozdział”.

Znam rodziny, w których to zamieniło się w rytuał: jedna ciekawostka dziennie przy porannej owsiance, przez cały rok. Znam też takie, w których książka leży na stole i jest otwierana wtedy, kiedy padnie pytanie, na które nikt nie zna odpowiedzi. Obie metody są dobre, książka nie wymusza żadnej.

Trzy odpowiedzi, żeby pokazać, o co chodzi

Czy jakieś zwierzę ma pięć nóg? Ma — kangur. Piątą kończyną jest ogon, którym posługuje się dokładnie tak jak nogami, a jego siła dorównuje sile wszystkich pozostałych łap razem wziętych. Dla kangura ogon jest ważniejszy niż którakolwiek z nóg.

Ile gwiazd jest w naszej galaktyce? W Drodze Mlecznej jest ich około stu miliardów, prawdopodobnie więcej. Co dziesięć sekund gdzieś we wszechświecie wybucha gwiazda. To znaczy, że patrząc w nocne niebo, możesz mieć pewność: właśnie teraz gdzieś dochodzi do eksplozji. Po niej zostaje jądro, które zmienia się w białego karła, gwiazdę neutronową albo czarną dziurę.

Jak hipopotamy robią kupę? Odpowiedź, która rozłoży na łopatki każde sześciolatek. Cztery tysiące hipopotamów żyjących w rzece Mara na granicy Kenii i Tanzanii produkuje dziennie około 8,5 tysiąca kilogramów odchodów, co potrafi obniżyć poziom tlenu w wodzie na tyle, że giną ryby. Samiec przewodzący stadu znaczy teren, rozrzucając odchody ogonem jak śmigłem — nawet na dziesięć metrów.

Widać w tym powtarzalny schemat: konkretna liczba, jeden fakt, który zaskakuje, i coś, co dziecko natychmiast chce komuś opowiedzieć. To ostatnie jest chyba najlepszym testem książki popularnonaukowej dla dzieci.

Czego nie robi

Doceniam, że autorka nie mówi do dziecka z góry. Odpowiedzi są proste, ale nie infantylne. Nie ma tu zdrobnień, nie ma udawania, że świat jest łatwiejszy, niż jest. Kiedy pytanie dotyczy czegoś trudnego, dostajemy uczciwą, skróconą wersję, a nie unik.

Nie ma też ambicji wyczerpania tematu. To książka, która ma otworzyć rozmowę, a nie ją zamknąć. W praktyce wygląda to tak, że jedno pytanie generuje trzy kolejne i po dziesięciu minutach szukacie razem czegoś w internecie. Jeśli szukasz publikacji, która „załatwi temat”, to nie ta półka.

Co mnie uwiera

Dwie rzeczy, o których warto wiedzieć przed zakupem.

Nierówna głębokość odpowiedzi. Część pytań dostaje solidne, rozbudowane wyjaśnienie. Część kwitowana jest dwoma–trzema zdaniami. Rozumiem, skąd to się bierze — nie na każde pytanie da się odpowiedzieć równie obszernie — ale przy czytaniu ciągiem odczuwa się to jako niekonsekwencję. Dziecko, które trafi na krótszą odpowiedź, będzie chciało więcej i trzeba będzie mu tego „więcej” poszukać gdzie indziej.

Format. Książka jest duża, ciężka, w twardej oprawie, z grubymi stronami. Wygląda znakomicie i przetrwa lata, ale sześciolatek nie weźmie jej sobie na kanapę i nie poczyta samodzielnie bez oparcia o stół albo kolana dorosłego. To książka do czytania przy stole, nie do plecaka.

Oprawa graficzna, czyli powód, dla którego tę książkę się kupuje

O tym trzeba napisać osobno, bo to jest w tej publikacji rzecz najmocniejsza i pierwsza, którą się zauważa.

Zacznijmy od fizycznej strony. Twarda oprawa, duży format, grube, sztywne strony, złocenia na okładce. Tom jest solidny w sposób, w jaki solidne bywają książki, które mają przetrwać kilkoro dzieci i kilkanaście przeprowadzek. Kiedy stawia się go na półce obok typowych wydawnictw popularnonaukowych dla dzieci, różnica jest widoczna z drugiego końca pokoju.

Ale prawdziwa robota została wykonana w środku. Ilustracje przygotowało kilkoro różnych artystów, a każde pytanie dostało własną, dopasowaną do siebie oprawę. To nie jest jeden styl rozciągnięty na 256 stron — pytanie o głębiny oceanu wygląda inaczej niż pytanie o starożytny Egipt i inaczej niż pytanie o kosmos. Nie ma tu wrażenia szablonu, w który wsypano treść.

Ma to konsekwencję, o której warto powiedzieć głośno: kolejne strony nie wyglądają jak podręcznik. Wyglądają jak album. A to ma bezpośrednie przełożenie na to, czy dziecko po książkę sięgnie samo. Publikacja popularnonaukowa, która wygląda jak obowiązek, ląduje na dolnej półce. Ta ląduje na stole.

Kolorystyka jest nasycona i ciepła, kompozycje na tyle różnorodne, że przeglądanie samych ilustracji, bez czytania, jest osobną przyjemnością. Moje dziecko przez pierwszy wieczór w ogóle nie chciało słuchać odpowiedzi — chciało tylko przewracać strony i pytać, co jest na obrazku. To też się liczy.

Drobiazg, który mnie rozczulił: na końcu książki znajduje się lista dzieci, które zadały poszczególne pytania. Imiona, konkretni ludzie. Warto to pokazać dziecku, bo nagle okazuje się, że po drugiej stronie kartki też siedział ktoś w jego wieku, kto czegoś nie wiedział i zapytał.

Przekład Agnieszki Szling czyta się gładko, bez kalek i bez zgrzytów przy czytaniu na głos, co przy tego typu książkach nie jest oczywiste.

Czego jeszcze można się z niej dowiedzieć

Żeby dać wam pojęcie o rozrzucie tematów, garść pytań, które znalazłam w środku:

  • Czemu stonogi nie mają stu nóg?
  • W którym kraju zamiast PKB mierzy się szczęście narodowe brutto?
  • Skąd ludzie wiedzą, jakie dźwięki wydawały dinozaury?
  • Które polskie zdanie uważa się za najstarsze?
  • Jak powstały Malediwy?
  • Kto wynalazł Lego?
  • W jakim celu używa się przekleństw?
  • Co oznacza litera C w nazwie witaminy C?
  • Dlaczego po bieganiu swędzi nas skóra na nogach?
  • Jak zostać arcymistrzem szachowym?

Trudno o lepszy dowód na to, że tych pytań nie wymyślił dorosły.

Dla kogo

Empik przypisał tytuł do przedziału 6–8 lat i to sensowna wskazówka, choć w praktyce widełki są szersze. Czterolatek będzie słuchał czytanych na głos odpowiedzi i oglądał ilustracje. Ośmiolatek przeczyta sam i będzie wyszukiwał ulubione hasła. Dorosły — powiedzmy szczerze — dowie się kilku rzeczy, o których był przekonany, że je wie.

To również bardzo bezpieczny prezent. Na urodziny do przedszkola, na rozpoczęcie roku szkolnego, pod choinkę, dla dziecka, o którego zainteresowaniach nie wiesz nic. Ciekawość ma każde.

Uwaga na tytuł

To druga część serii. Pierwsza, „Wszystko, co chcesz wiedzieć. Genialne pytania i proste odpowiedzi na każdy dzień roku”, jest już na rynku od jakiegoś czasu i tytuły są mylące niemal do złudzenia. Nową rozpoznasz po dopisku „Dookoła świata”. Części można czytać niezależnie, kolejność nie ma znaczenia, nie ma między nimi powtórzeń.

Werdykt

To dobra książka, która robi dokładnie to, co obiecuje, i nie udaje niczego więcej. Nie jest encyklopedią, nie jest podręcznikiem i nie zastąpi rozmowy — jest jej pretekstem. Największą wartością nie są tu poszczególne odpowiedzi, tylko nawyk, który się przy nich buduje: że na pytanie można poszukać odpowiedzi, że „nie wiem” jest początkiem, a nie końcem tematu.

Do tego wydanie, które robi połowę roboty za rodzica. Książka, która tak wygląda, nie musi być dziecku podsuwana — sama się o siebie upomina.

Jeśli macie w domu dziecko w fazie „a dlaczego”, to inwestycja, która zwróci się w pierwszym tygodniu.

Molly Oldfield, „Wszystko, co chcesz wiedzieć. Dookoła świata. Genialne pytania i proste odpowiedzi na każdy dzień roku” Przekład: Agnieszka Szling Wydawnictwo: Znak Emotikon Premiera: 26 sierpnia 2026 256 stron, twarda oprawa Cena sugerowana: 69,99 zł

👉 Sprawdź książkę na Empiku

Czytaliście pierwszą część? Dajcie znać w komentarzu, czy u Was też sprawdziła się formuła „jedno pytanie dziennie”.

Podziel się swoją opinią

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *