23 września ukazuje się książka Macieja Czarneckiego: prawie 300 fotografii i ponad 200 miejsc, których na co dzień nie zauważamy. To przewodnik po polskim modernizmie, ale też lekcja patrzenia — bo najciekawsze budynki w tym kraju mijamy codziennie, nie podnosząc głowy.
Znamy Spodek. A co z resztą?
Wszyscy potrafimy wymienić kilka ikon: katowicki Spodek, obserwatorium na Śnieżce. Na tym zwykle lista się kończy.
Tymczasem mało kto zachwyca się kunsztownymi wnętrzami Domu Technika w Gdańsku. Albo kolorowymi freskami na dworcu autobusowym w Oleśnicy. Albo barwną mozaiką na fasadzie dawnej fabryki nici w Nowej Soli.
I jeszcze rzadziej dostrzegamy modernizm tam, gdzie jest go najwięcej — na osiedlach, placach i ulicach, którymi przechodzimy codziennie bez chwili namysłu. Przez dziesięciolecia stał się tak powszechny i oczywisty, że w zasadzie przestał być widoczny. A przecież to on tworzy krajobraz naszej codzienności.
Szare i nijakie? Niekoniecznie
Największą siłą tej książki jest zmiana ramy, którą proponuje Maciej Czarnecki.
Modernizm nie jest tu zamkniętym rozdziałem historii sztuki ani nostalgicznym albumem o PRL-u. Jest żywą opowieścią o ambicjach, marzeniach i codzienności kolejnych pokoleń Polaków. Autor pokazuje, że to, co przywykliśmy uważać za szare i nijakie, jest w rzeczywistości świadectwem kreatywności w czasach dojmującego niedoboru.
Ktoś projektował te mozaiki. Ktoś wymyślił układ tego holu, kolor tych płytek, rytm tych okien. Zwykle nie mając dostępu do materiałów, technologii ani pieniędzy, którymi dysponowali koledzy na Zachodzie.
Trzy książki w jednej
Czarnecki połączył trzy gatunki i to działa:
Przewodnik — ponad 200 miejsc wartych odwiedzenia, rozsianych po całej Polsce. Osiedla mieszkaniowe, kameralne ośrodki wypoczynkowe, sanatoria, niepozorne domy handlowe.
Reportaż — bo za każdym z tych budynków stoją ludzie, decyzje i epoka.
Lekcja czułej obserwacji — i to jest chyba najcenniejsze. Książka uczy patrzeć uważniej i dostrzegać znaczenia ukryte w architekturze, która wydaje się jedynie tłem naszego życia.
Kto to sfotografował
Maciej Czarnecki zajmuje się fotografią i popularyzacją architektury, przede wszystkim modernistycznej. Interesuje go wszystko, co działo się w architekturze po 1920 roku, ze szczególnym uwzględnieniem awangardy — a najbardziej architektura inspirowana epoką kosmiczną, architektura powiązana z ideologią oraz budynki hoteli i domów wypoczynkowych.
W swojej pracy nie poprzestaje na dokumentowaniu znikającego dziedzictwa. Stara się odczytywać zamysły kompozycyjne architektów i reinterpretować je własnym obiektywem.
Prowadzi spacery fotograficzne i architektoniczne, występuje na wykładach, w debatach i podcastach, pisze ebooki o architekturze. Ma na koncie wystawy fotograficzne w Polsce i w Niemczech, a swoją działalność prowadzi głównie cyfrowo — przez blog i media społecznościowe.
Dlaczego to dobra książka na jesień
Kilka powodów, dla których warto ją mieć na oku:
- Do planowania wyjazdów. Ponad 200 adresów to gotowy zestaw pomysłów na weekendowe wypady po Polsce — także do miejsc, o których nigdy nie słyszałaś.
- Jako prezent. Twarda oprawa, duży format 225×275 mm, 416 stron i prawie 300 zdjęć. To książka, która dobrze wygląda na stole i którą się przegląda, a nie tylko czyta od deski do deski.
- Dla przyjemności patrzenia. Wnętrza basenów z mozaikami, światło na kaflowych ścianach, podwórkowe zabawki przy blokach — to fotografia, która ma nastrój, a nie tylko dokumentuje.
Dla kogo
Dla każdej, która lubi podróżować po Polsce inaczej niż szlakiem zamków i rynków. Dla tych, które mieszkają w bloku z lat 70. i nigdy się nad tym nie zastanawiały. I dla wszystkich, które chciałyby na nowo zobaczyć drogę, którą pokonują codziennie do pracy.
Bo najciekawsza w tej książce jest chyba obietnica, że po jej przeczytaniu twoje własne miasto zrobi się trochę bardziej interesujące.
Maciej Czarnecki, „Turysta futurysta. Jak czytać, czuć i rozumieć polski modernizm” Znak Literanova, premiera 23 września 2026 Oprawa twarda, 416 stron, format 225×275 mm, cena 129,99 zł









