„Chory (k)raj” — jak naprawdę żyje się w Ameryce. Reportaż, po którym przestaniesz zazdrościć

23 września nakładem Znak Literanova ukazuje się książka Alka Koraba — dziennikarza, który mieszka w Stanach od dwunastu lat. To zapis kraju widzianego od środka: bez hollywoodzkiego filtra, bez turystycznego zachwytu i bez litości. Także dla samego autora, który tę Amerykę naprawdę kocha.

Kto to pisze

Alek Korab zaczynał w rzeszowskich „Nowinach” jako piętnastolatek. W wieku 26 lat był już — prawdopodobnie najmłodszym wówczas w Polsce — redaktorem naczelnym dużego dziennika, warszawskiego „Metropolu”. Przez siedem lat prowadził z Londynu globalną agencję prasową, której reporterzy rozmawiali z Ai Weiweiem, Leo Messim i Lady Gagą. Po przeprowadzce do USA redagował „Metro” — gazetę czytaną przez miliony Amerykanów.

Dziś mieszka na Brooklynie z narzeczoną, córką i suczką Prymą, i doradza Amerykanom, jak jeść, ćwiczyć i dbać o zdrowie. Czyli: ma tam rodzinę, przyjaciół, firmę — i, jak sam przyznaje, ataki paniki.

To istotne, bo „Chory (k)raj” nie jest książką turysty ani hejtera. To książka kogoś, kto został.

„Ameryka jest najlepszym krajem na świecie. I najgorszym”

Tym zdaniem otwiera się opis książki i chyba nic lepiej nie oddaje jej tonu. Korab pisze o kraju, w którym wszystko — od jedzenia po samą rzeczywistość — pokrywa warstwa cukru. O miejscu, które obiecuje nieograniczone możliwości, ale za każdą z nich wystawia rachunek.

Zagląda tam, gdzie nie sięgają kamery: w wynajem, w rachunki, w gabinety lekarskie, w szkolne stołówki i szkolne korytarze.

Co uderza najbardziej, jeśli jesteś kobietą

Kilka wątków z tej książki czyta się szczególnie ciężko z polskiej perspektywy — bo mimo wszystkich naszych problemów, tu akurat mamy lepiej.

Macierzyństwo. Korab pyta, dlaczego około pół miliona Amerykanek co roku godzi się na rozłąkę z noworodkiem i ryzykuje własne zdrowie, żeby jak najszybciej wrócić do pracy. Odpowiedź jest brutalnie prosta: bo nieoficjalne motto Ameryki wciąż brzmi „pływaj albo toń”. Federalny płatny urlop macierzyński w USA po prostu nie istnieje.

Praca i ciąża. Amerykański pracownik jest zatrudniany at will — co oznacza, że pracodawca może go zwolnić w każdej chwili i z dowolnego legalnego powodu. Ciąża takim powodem być nie może, ale wystarczy napisać, że pracownica „nie pasuje do kultury firmy”. Udowodnienie, że chodziło o coś innego, spada już na nią.

Zdrowie. W tym kraju rachunek ze szpitala potrafi zrujnować życie szybciej niż sama choroba. To nie metafora, tylko codzienna kalkulacja milionów rodzin.

Dzieci. Amerykańskie dzieci uczą się procedur na wypadek ataku uzbrojonego napastnika, zanim opanują tabliczkę mnożenia. Trudno o bardziej dosadny obraz kraju, który coś istotnego przegapił.

Jedzenie, czyli ketchup jako warzywo

Jest w tej książce też sporo absurdu — takiego, przy którym śmiech więźnie w gardle.

W 1981 roku administracja Reagana próbowała, dla oszczędności na szkolnych obiadach, zaklasyfikować ketchup jako warzywo. Pomysł był na tyle kuriozalny, że nawet Kongres się zawstydził. Trzydzieści lat później, jak zauważa Korab, poszło już gładko.

Znajdzie się też coś dla polskiego czytelnika w lżejszym tonie — na przykład obserwacja, że bajgle są bardziej nowojorskie od pizzy, a jak się im dobrze przyjrzeć, to przecież nasze obwarzanki.

Pokolenie, które nigdy nie wyprowadzi się od współlokatorów

Jeden z najbardziej gorzkich fragmentów dotyczy mieszkania. Korab pisze, że serial „Przyjaciele” był sympatyczną fantazją, ale dziś brzmi jak kasandryczna przepowiednia: całe pokolenie już zawsze będzie musiało dzielić kuchnię z obcymi.

To zdanie działa niestety całkiem nieźle również nad Wisłą.

O czym dokładnie jest ta książka

Korab podzielił materiał na siedem obszarów:

  1. Jak chorują Amerykanie
  2. Jak Amerykanie tańczą z żywiołami
  3. Jak pracują Amerykanie
  4. Jak wynajmują Amerykanie
  5. Jak mieszkają Amerykanie
  6. Jak jedzą Amerykanie
  7. Jak bronią się Amerykanie

Czyli: dokładnie te same sprawy, które każdy z nas załatwia w swoim życiu — tylko rozegrane według innych reguł.

Gniew jako metoda

Sam autor przyznaje, że książka wyszła bardziej krytyczna, niż planował. Kiedy zwierzył się z tego amerykańskiemu przyjacielowi, usłyszał najpierw ironiczną ripostę o gościu, który prosi o wpuszczenie na przyjęcie, a potem narzeka na przekąski. Po chwili jednak przyjaciel dodał już serio: dziś każda sensowna książka o Ameryce musi mieć w sobie gniew.

I to jest chyba najuczciwsze podsumowanie tej lektury.

Dla kogo

Dla każdej, która ogląda amerykańskie seriale i zastanawia się, ile z tego jest prawdą. Dla tych, które myślą o wyjeździe albo mają za oceanem rodzinę. I dla wszystkich, które lubią dobry, wciągający reportaż — bo Korab pisze lekko, żywo i bez publicystycznego zadęcia, mimo że temat jest ciężki.

Ostrzeżenie: po tej książce trudno będzie wzdychać do American Dream.

Alek Korab, „Chory (k)raj. Jak naprawdę żyje się w Ameryce” Znak Literanova, premiera 23 września 2026 544 strony, cena 59,99 zł

Podziel się swoją opinią
Materiał Prasowy
Materiał Prasowy
Artykuły: 130

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *