Shadow

Ciemne strony kuchennego królestwa – Jak wygląda praca kucharza od zaplecza

kucharze

Wielu twierdzi, że kuchenne pichcenie to najłatwiejszy zawód świata. Trochę przypraw, dobre produkty i gotowe. Tymczasem kucharz wcale nie ma łatwo. Kilkanaście godzin na nogach, w pomieszczeniu, gdzie temperatura znacznie przewyższa 30 stopni Celsjusza. Jego dania nie zawsze smakują, zdarza mu się przesolić zupę lub nie dogotować ziemniaków – konsekwencje tego, bywają niekiedy drastyczne.

Oto ciemne strony pracy kucharza, czyli kilka słów o tym, jak wygląda jego zaplecze, podczas, gdy my nerwowo oczekujemy na kolację lub obiad.

Zwykle zaczyna się od zamówienia

Okrzyk kelnera – kaczka raz, przerywa spokój i chwilę przerwy pomiędzy przygotowywaniem kolejnych dań. Kucharz najpierw rejestruje, później ma tylko kilka sekund na podjęcie decyzji o tym, jak działać, jakie dodatki dobrać. Dobra decyzja może okazać się złą i odwrotnie.

Rozpoczyna od najważniejszego składnika – przygotowuje go w zależności od zamówienia. W przypadku kaczki, wycina najlepsze mięso i rozpoczyna jego smażenie.

Temperatura rośnie, a rozgrzany do czerwoności olej chlapie na jego fartuch i skórę. 3 minuty z jednej strony, 2 z drugiej – powinno być gotowe. Zwykłe smażenie – wydaje się bardzo prozaicznym zadaniem, gdyby nie fakt, że oprócz kaczki musi jeszcze przygotować ziemniaki oraz sałatkę.

Uwaga, wszystko musi być podane jednocześnie! Musi zatem opanować mocno rozdygotane dłonie i przy pomocy tylko dwóch kończyn przygotować wszystko na czas. Sztuka znowu się udaje. Ociera zatem pot z czoła i słyszy kolejne: ryba raz. Zabawa zaczyna się od nowa.

Kucharz nie ma łatwo – w sezonie, w miejscu, gdzie gości nie brakuje potrafi pracować nieprzerwanie przez kilkanaście godzin. Bolą nogi, ręce niekiedy odmawiają posłuszeństwa ale nic, trzeba zrobić swoje. Przecież nikt nie może wyjść głodny.

Nie zawsze wychodzi

Mało wprawiony kucharz miewa swoje wpadki. Niestety, tylko profesjonaliści są przygotowani do przygotowywania bardzo skomplikowanych dań. Na początku zdarzają się zatem małe lub większe tragedie kuchenne. Jak znosi je kucharz? To zależy od klienta. Bardziej życzliwy pozwoli jeszcze raz przygotować potrawę. Choleryk może rzucić talerzem, wbić widelec w stół i skrzyczeć biednego kucharza.

Efekt, może być różny. Albo zmotywuje go do poszerzania swojej wiedzy kuchennej albo sprawi, że ten zupełni zmieni swoją profesję.

Największym wyróżnieniem dla kucharza jest dobra ocena krytyka, najlepiej rozpisana w znanym czasopiśmie branżowym. Ta zdarza się oczywiście wyjątkowo rzadko – bo jak wiadomo, podniebienie krytyka rozkoszuje się tylko tym, co nietypowe.

Za ciężką pracę nie zawsze płacą złotem

Dwanaście godzin na nogach, tony obranych ziemniaków, milion najedzonych i uśmiechniętych buzi, jakie wynagrodzenie? W porównaniu do wykonanej pracy – nie zawsze odpowiednio proporcjonalne. Najlepiej płacą w eleganckich restauracjach, ale tam dostają się tylko mistrzowie. Ci mniej doświadczeni, pracujący w szkolnych stołówkach, podmiejskich knajpkach oraz barach z fast foodem często otrzymują niewiele więcej niż minimalne wynagrodzenie brutto przypadające na statystycznego Polaka. Z punktu widzenia biednego kucharza to trochę mało, z punktu widzenia klienta także.

Bo kto ma ochotę na spożywanie potraw przygotowanych przez sfrustrowanego kucharza?

 

Natalia Staśkowiak
Tekst został opracowany przy pomocy działu praca.money.pl/oferty/kucharz/ w Money.pl

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.