Miała na imię Kasia. Poznałyśmy się zajęciach grupy wsparcia dla samotnych kobiet. Kasia była bardzo pozytywną osobą – jedną z nielicznych takich w tym towarzystwie. Z czasem stałyśmy się sobie bliskie – jednak stare horrory i książki fantastyczne potrafią zbliżyć do siebie ludzi – i co piątek o godzinie 19:00 spotykałyśmy się w naszej ulubionej kawiarni w centrum, by „obgadać” ze sobą cały miniony tydzień.

Na jednym z naszych wieczorów Kasia opowiadała mi, jak to dobrze bawiła się na weselu swojej kuzynki.

– A wiesz co jest w tym wszystkim najlepsze? Że poderwał ją na tekst w stylu „Ładnie pachniesz, dasz mi swój numer?” Dobre sobie.

Cała Kasia, jej czasem zbyt przesadzona – pomimo jej ogromnego optymizmu – realistyczna wizja świata trochę mnie przeraża – przecież może faktycznie coś w tym jest, że faceci reagują na nasz zapach? W sumie to nigdy nie próbowałam stosować tej metody bo jakoś nigdy nie poznałam kogoś, kto mógł mieć z tym jakąkolwiek styczność, sama też nie miałam zbytnio czasu by na siłę poszukiwać informacji. Poprosiłam więc Kasię, by podpytała swoją kuzynkę, jakich perfum używa.

– Chyba w to nie uwierzyłaś? – Było widać, że Kasia jest mocno zaskoczona.
– I tak nie mam faceta, więc co mam do stracenia?

Nazajutrz już miałam odpowiedź. Okazało się, że cioteczna siostra mojej przyjaciółki używa feromonów, a konkretniej tych marki Pheroamore. Coś tam kiedyś słyszałam o feromonach, ale pomyślałam, że w sumie może warto jednak trochę się doszkolić przed ich użyciem.

W sieci znalazłam artykuł dotyczący badaniu na feromonach, w którym udział wzięło 980 osób – 65% z nich to mężczyźni, reszta – same kobiety. Każdy ankietowany odpowiadał na komplet pytań dotyczący tego, w jaki sposób feromony wpływają na ich codzienne życie. Muszę przyznać, iż sama się zdziwiłam, gdy okazało się, że aż 98,5% osób biorących udział w eksperymencie potwierdziło wpływ feromonów na ich życie. Cóż, to nie pozostawiło żadnych wątpliwości – od razu zdecydowałam się na zakup.

Muszę przyznać, że feromony od Pheroamore, w które postanowiłam zainwestować, faktycznie mają w sobie coś wyjątkowego – delikatny i słodki zapach, który później nieco przybiera na sile, utrzymuje się bardzo długo, bo aż do 10 godzin od momentu użycia. Gdyby ktoś mi o tym opowiedział, pewnie uznałabym, że żartuje. Ale nie – one faktycznie mają w sobie „to coś”, o czym chyba najlepiej przekonać się na własnej skórze.

Kolejną – jak dla mnie – zaletą feromonów od Pheroamore jest ich bardzo wysoka wydajność – wystarczy aplikować 2 krople na nadgarstki i szyję, dzięki temu nie zużyją tak szybko.

Najbardziej jednak zadziwia mnie fakt, że dzięki nim stałam się o wiele pewniejsza siebie, i nawet czuję się bardziej atrakcyjna – wcześniej zaliczałam siebie raczej do grupy przeciętniaków.

To wszystko działo się około 1,5 roku temu. Już dawno zapomniałam o swoich kompleksach i dziś jestem w szczęśliwym związku – jednak coś w tych feromonach jest, bo nawet Kasia się do nich przekonała. Należy pamiętać też, że ważna jest również nasza osobowość i to, jakim człowiekiem jesteśmy, lecz jednak mam pewność, że gdyby nie feromony, zamiast jednego kota miałabym ich o wiele więcej.

Artykuł powstał przy współpracy z http://sklep-feromony.pl

Podobne wpisy:

Wybrane dla Ciebie

Działania proekologiczne stały się bardzo modne. Nic więc dziwnego, że przybywa entuzjastów ekologicznych ogródków, zasilanych wodą z zebranej deszczówki, czy