Shadow

Jak odejść od faceta, który uderzył?

girl-690327_960_720

Zazwyczaj wszystko wygląda w porządku. Dzieci, kochający mąż i do tego dom, do którego chce się wracać. Małżonek przy znajomych prawi komplementy, przytula swoją żonę. Ale cała ta atmosfera znika w momencie kiedy zaczyna pokazywać swoje drugie oblicze. Twarz kobiety zaczynają zasłaniać duże, ciemne okulary. Pod nimi zaś kryją się siniaki. I to ciągłe obarczanie się winą, że pewnie to ja coś źle zrobiłam albo powiedziałam i mi się należało…

Jest to zapewne codziennością w wielu domach. Kobieta często nie ma odwagi by się przecistawić i odejść. Działa też w takich sytuacjach tzw. mechanizm uzależnienia ofiary od kata. Każda przyjaciółka pewnie poradziłaby, żeby uciekać od takiego „gdzie pieprz rośnie”. Jednak, jak same wiecie, wiele kobiet tak czy siak zostaje przy „takich typach”. Nawet w momencie jak ataki się nasilają, powtarzają i są coraz bardziej brutalne. Powodem niejednokrotnie jest strach przed przyszłością. Bo nie ma pracy, pieniędzy albo są dzieci i nie chce rozbijać rodziny. Tylko właśnie… zazwyczaj jest też tak, że same pokrzywdzone odsuwają się od znajomych, bo się wstydzą, że ktoś coś zobaczy. Ale może trzeba w końcu zacząć żyć dla siebie? Przecież żaden dzieciak nie chce patrzeć jak tata leje mamę.

Często jest też tak, że mamy sąsiadów, którzy z pewnością słyszą awantury i widzą ich efekty, a nie zgłaszają tego, bo nie chcą się mieszać. Wydaje się to błędem z tego wzglądu, że pewnego dnia naprawdę może dojść do tragedii. I co wtedy? Zostanie już wtedy tylko poczucie, że nie zrobiło się nic, aby pokrzywdzonej pomóc.

Co zrobić, żeby było lepiej?

Zacznijmy od tego, że nikt nie ma prawa nas uderzyć. Jest to naruszenie naszego dobra i odebranie prawa do godnego życia. Nie ma co ukrywać – kobiety są słabsze od mężczyzn i często nawet gdyby chciały, nie są w stanie odeprzeć ataku. Wmawiają sobie, że to na pewno ich wina, że doszło do czegoś takiego i tym samym przestają racjonalnie myśleć. Chcą uszczęśliwiać męża, bardziej się starają. Dlaczego? Bo wtedy jest nadzieja na to, że to się więcej nie powtórzy. Wręcz są w stanie bronić swojego napastnika. Tłumaczyć go, że nie chciał, bo przecież obiecuje zmianę. Jak się później okazuje to są tylko słowa rzucane na wiatr.

Czasem faktycznie ciężko po prostu spakować się i odejść. Szczególnie jak partner zapewnia, że „to był ostatni raz”. Ale nie ma co się okłamywać – uderzył raz, zrobi to ponownie.

Jeśli któraś z Pań czuje, że jest na tyle uzależniona od swojego oprawcy, iż nie potrafi wyrwać się z takiego życia, to warto iść na poradę do psychologa. Wygadać się komuś obcemu.

Obcnie powstało wiele organizacji, które pomagają kobietom w takich sytuacjach. Zapewniają dach na głową, jedzenie, rozmowę i przede wszystkim bezpieczeństwo.

Warto wspomnieć chociażby o popularnej Niebieskiej Linii, która od 20 lat działa i niesie pomoc rodzinom z wyżej opisywanym problemem. Zapewnia anonimowość, podobnie jak inne instytucje. Póki można coś zmienić, to trzeba. Naprawdę każda z nas zasługuje na to, aby być szczęśliwą i nie musieć mieć problemów typu „za co dziś znowu mnie uderzy?”. Czasem dużo lepiej jest być samemu niż z kimś kto na to nie zasługuje.

Dlatego należy apelować do wszystkich bitych kobiet, żeby się nie dały. Aby potrafiły podjąć słuszną decyzję i zacząć żyć – w końcu.

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.