Mieszkając w bloku nieraz spotykamy się z kuchniami, które zdecydowanie do grupy tych większych nie należą. Nie mamy w nich miejsca na dodatkowy blat czy organizer- jak więc rozwiązać sprawę braku przestrzeni? Czas na małe DIY i organizer, który zmieści się w każdym pomieszczeniu!
Podblatowy organizator
Potrzebować będziesz: półki naściennej (może też być deska i wsporniki z pobliskiego sklepu budowlanego), słoików z nakrętkami – wymóg konieczny, śrubokrętu i śrubek. Zacznij od zawieszenia półki na ścianie- pomierzenia gdzie dać wsporniki i jak przemontować do nich deskę. Następnie weź nakrętki i zrób w nich po 3-4 dziurki, tak by były równomiernie rozłożone po nakrętce- później mają utrzymać cały słoik w powietrzu! Teraz czas na trudniejszą sprawę- każdą z nakrętek za pomocą śrubek musisz zamontować do swojej półki- rozmieść słoiczki tak, jak chcesz by finalnie wyglądały. My proponujemy równe rzędy po 2-3 słoiczki, by potem z łatwością móc z nich korzystać. Kiedy już zamontowałeś nakrętki, możesz wypełnić swoje słoiczki i zamontować je w nakrętkach- po prostu zakręcić 🙂
Taki organizator sprawdzi się do trzymania agrafek, drobnych, przypraw a nawet suszonych warzyw i owoców 🙂 Pamiętaj tylko o dobrym zakręcaniu słoiczków!










Dziękuję za ten materiał – bez moralizowania, za to z uważnością i spokojem. Niby drobne rzeczy, a zmieniają sposób patrzenia na siebie. O takie treści warto dbać.
Zabrałam z tego tekstu kilka prostych kroków, które mogę wdrożyć od razu. Bez presji na doskonałość i wielkie plany. To dla mnie ogromna ulga.
Świetny przewodnik po małych zmianach na co dzień. Płynnie przeprowadzasz przez proces, więc łatwiej uniknąć chaosu. Czuję wdzięczność i motywację.
Niesamowicie przydatny materiał do codziennych wyborów. Prosty język i zero lania wody – lubię to najbardziej. Małe zmiany mają wielką moc, a tu jest tego świetny przykład.
To dokładnie ten balans, którego szukam: teoria podana w praktyczny sposób. Dzięki temu czuję, że dam radę zrobić pierwszy krok. Zapisuję w planerze i wracam.
Dobrze, że mówisz o tym bez lukru – realistycznie, ale nadal z nadzieją. Taki ton rozmowy pomaga odpuścić presję i skupić się na małych krokach. Dziękuję za tę perspektywę.