Jak zrobić masaż stóp?

Masaż stóp to przyjemny i relaksujący zabieg, który niesie ze sobą wiele korzyści nie tylko dla samopoczucia, ale i dla zdrowia. Może pomóc złagodzić ból, zmniejszyć stres i poprawić krążenie. Masaż stóp może być również pomocny w leczeniu niektórych schorzeń, takich jak zapalenie powięzi podeszwowej czy ostroga piętowa. Zatem jak zrobić masaż stóp, jakie kosmetyki do stóp sprawdzą się w takim masażu i jakie zalety ma tego typu zabieg? Wyjaśniamy.

Masaż stóp jak wykonać?

Jeśli chcemy skorzystać z masażu stóp, najlepiej udać się np. na pedicure z masażem do podologa. Od czego zaczyna się taki zabieg i jak on przebiega? Zabieg zaczyna się od dezynfekcji i odświeżenia stóp z użyciem np. sprayu Septi Starter od PHARM FOOT. Następnie nasze stopy są poddawane kąpieli z dodatkiem aromatycznych soli, jak Herbal reMedy, która działa odprężająco na zmęczone i ociężałe stopy i zmniejsza ich opuchliznę.

Następnie stopy zostają osuszone i nakładany jest na nie olejek do masażu bądź inny preparat w postaci kremu czy balsamu. Specjalista przystępuje do masażu stóp okrężnymi ruchami, zaczynając od palców i przesuwając się w kierunku pięt. Może również masować poszczególne punkty na stopach, które odpowiadają różnym narządom ciała, stosując swego rodzaju akupresurę.

Jak robić masaż stóp – kosmetyki do stóp

Do masażu stóp można wykorzystać różne kosmetyki do stóp, takie jak olejki do masażu, które są dostępne w różnych wariantach  zapachowych i mogą pomóc zmiękczyć skórę i złagodzić dolegliwości bólowe. Sól do stóp pomaga natomiast zmiękczyć skórę i złagodzić ból mięśni. Niezwykle przyjemnym i relaksującym kosmetykiem, który doskonale sprawdzi się w masażu stóp jest maść barierowa z oliwą ozonowaną i ziołami Preventic Salve od PHARM FOOT.

Co daje masaż stóp?

Masaż stóp niesie ze sobą wiele korzyści dla zdrowia. Przede wszystkim pomaga łagodzić ból w stopach, kostkach i nogach. Wspiera również w łagodzeniu stresu, poprawia krążenie w stopach i nogach, a nawet działa wspierająco w leczeniu niektórych schorzeń stóp. Masaż stóp zazwyczaj kojarzy się z kobietami, zatem nasuwa się pytanie, czy kobiety lubią masaż stóp? Otóż tak, wiele kobiet lubi masaż stóp ze względu np. na ich zmęczenie po całym dniu w szpilkach na nogach.

Masaż stóp to relaksujący zabieg, który nie tylko przynosi ulgę zmęczonym nogom, ale także może poprawić ogólne samopoczucie. Regularne masowanie stóp ma wiele zalet zdrowotnych, a sam masaż jest przyjemnym rytuałem pielęgnacyjnym, dlatego już jak robić masaż stóp to najlepiej u profesjonalisty.

Podziel się swoją opinią
Artykuł sponsorowany
Artykuł sponsorowany
Artykuły: 151

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  1. Wreszcie czuję, że mogę działać odstając od schematu, a nie pomimo niego. Podoba mi się, że zwracasz uwagę na małe, mierzalne zmiany – dzięki nim łatwiej utrzymać konsekwencję. To było dokładnie to zdanie, którego dziś potrzebowałam, żeby nie rezygnować z siebie. Wdrożę najpierw najprostszy element, żeby zbudować pęd, a potem dorzucę resztę kroków. Sprawdzę w praktyce i dam sobie czas na korekty.

    • Czytając, miałam wrażenie spokojnej rozmowy z kimś bliskim, kto nie ocenia i nie pogania. Wyznaczyłam jeden dzień na tygodniowe podsumowanie i to wystarczy, żeby nie pogubić wątków. Najważniejsze dla mnie było to, że nie muszę gonić za ideałem, żeby coś było ważne. Wrócę do tego i zobaczę, co się zmieni po siedmiu dniach.

      • Czuję spokój po lekturze – taki, który nie pcha do rewolucji, tylko pozwala wybrać mniejszy, ale własny krok. Ten artykuł dobrze łączy teorię z praktyką – od razu widać, co można zrobić już dziś. Przy takim podejściu łatwiej zadbać o siebie, a nie tylko wykonywać kolejne zadania z listy. Wrócę do tego i zobaczę, co się zmieni po siedmiu dniach.

        • Ten sposób mówienia o relacjach przypomina mi, że nawet drobne gesty mają znaczenie. Wybrałam jedną radę, którą przetestuję dziś wieczorem – jutro zobaczę, co zmieniła. Zatrzymałam się w pół zobowiązania i zadałam sobie pytanie, o którym piszesz – i to już zrobiło różnicę. Zapisałam w notatkach, co mnie najbardziej wspiera – wrócę do tego w gorszy dzień. To było dokładnie to zdanie, którego dziś potrzebowałam, żeby nie rezygnować z siebie. Od dziś testuję metodę małych zwycięstw: jeden nawyk, jedna prosta praktyka, zero presji na wynik. Wrócę do tego i zobaczę, co się zmieni po siedmiu dniach.

          • Ten tekst pomógł mi zauważyć drobną zmianę w myśleniu, która niesie spokój. Wybrałam dwa zdania, które będą moimi przypominajkami na ekranie – zobaczę, czy zmienią poranki. To napisane z czułością, ale i z charakterem – bardzo mi to odpowiada. Zauważyłam, że kiedy plan jest prosty, mam mniej wymówek – ten materiał w tym pomaga. Już mam plan, jak to wdrożyć w prosty sposób.

          • Odczułam, że nie muszę wszystkiego naprawiać od razu – mogę zacząć od tego, co przede mną. Świetnie, że pokazujesz, jak przełożyć te wskazówki na codzienność – spisałam je i włączę do porannej rutyny. To napisane z czułością, ale i z charakterem – bardzo mi to odpowiada. Wzięłam z tego tekstu trzy konkretne kroki do wdrożenia w tym tygodniu i już mam plan, kiedy je przetestuję. Ta lektura oddała mi zgodę na zwyczajność – i to mi wystarczy. Zostawiam sobie miejsce na poprawki – zapiszę wnioski po pięciu dniach i dopiero wtedy coś zmienię. Już mam plan, jak to wdrożyć w prosty sposób.

          • Ciepły ton i konkret sprawiły, że przestałam się z tym spierać, a zaczęłam słuchać. Sprawdzę tę metodę w wersji minimum, żeby nie przeciążyć planu i nie odpuścić po dwóch dniach. Odczułam, że nie muszę wszystkiego naprawiać od razu – mogę zacząć od tego, co przede mną. Ustaliłam górną granicę wysiłku – to niby oczywiste, a ratuje przed przeciążeniem. Wrócę do tego i zobaczę, co się zmieni po siedmiu dniach.

          • Ujęło mnie, że nie trzeba się napinać, żeby iść do przodu. Po lekturze uprościłam proces na trzy proste etapy – to dla mnie wykonalne. Ujęło mnie, że nie trzeba się napinać, żeby iść do przodu. Wybrałam jedną radę, którą przetestuję dziś wieczorem – jutro zobaczę, co zmieniła. Zobaczyłam, że mogę dbać o siebie bez miliona kroków i aplikacji. Sprawdzę w praktyce i dam sobie czas na korekty.

          • W końcu zrozumiałam, że moja miara dobrze zrobionych rzeczy nie musi być cudza. Zapisałam w planerze dwa rytuały, które realnie wspierają moje samopoczucie – nie chcę o nich zapominać. Czuję spokój po lekturze – taki, który nie pcha do rewolucji, tylko pozwala wybrać mniejszy, ale własny krok. Wdrożę najpierw najprostszy element, żeby zbudować pęd, a potem dorzucę resztę kroków. Zachowuję to na cięższe momenty – wiem, że wtedy wrócę do tej lekkości. Już mam plan, jak to wdrożyć w prosty sposób.

          • Bardzo we mnie pracuje Twoje zaproszenie do łagodności – chcę to trenować. Ustaliłam górną granicę wysiłku – to niby oczywiste, a ratuje przed przeciążeniem. Bardzo poruszyła mnie ta perspektywa, bo jest po ludzku czuła, a jednocześnie nie odbiera sprawczości. Przepisałam sobie plan B na trudniejsze momenty – bez tego łatwo odpuścić. Ta narracja daje przyzwolenie na pauzę, a nie tylko na bieganie szybciej. Dobrze, że pokazujesz, jak sprawdzać postępy bez obsesji na wyniku – to bardziej ludzkie.

  2. Niesamowicie przydatny materiał do codziennych wyborów. Prosty język i zero lania wody – lubię to najbardziej. Małe zmiany mają wielką moc, a tu jest tego świetny przykład.

    • Czytając, mam wrażenie rozmowy z dobrą koleżanką – bez ocen, za to z konkretem. Takie treści naprawdę budują poczucie sprawczości. Dziękuję za normalizowanie tego tematu.

  3. Czuć w tym tekście doświadczenie i empatię. Proste wskazówki, a robią taką różnicę w codzienności. Jutro testuję i sprawdzam, jak się z tym poczuję.

    • To dokładnie ten balans, którego szukam: teoria podana w praktyczny sposób. Dzięki temu czuję, że dam radę zrobić pierwszy krok. Zapisuję w planerze i wracam.

      • Dobrze, że mówisz o tym bez lukru – realistycznie, ale nadal z nadzieją. Taki ton rozmowy pomaga odpuścić presję i skupić się na małych krokach. Dziękuję za tę perspektywę.

        • Kiedy czytam takie teksty, czuję spokój i porządek w głowie. Lubisz nazywać rzeczy po imieniu, a to ułatwia decyzje. Biorę z tego trzy wskazówki i sprawdzę w praktyce.