Nowość w ofercie Piątnicy – pyszne jogurty z owocami!

Piątnica wprowadziła na rynek długo wyczekiwaną nowość – jogurty z owocami. To kolejny krok w rozwoju oferty marki od lat cieszącej się ogromnym zaufaniem konsumentów i będącej symbolem najwyższej jakości na rynku produktów mleczarskich. Nowe jogurty z owocami z Piątnicy dostępne są w czterech pysznych wariantach smakowych: truskawkowym, jagodowym, brzoskwiniowym oraz wiśniowym.

Nowe jogurty z owocami z Piątnicy wyróżniają się pysznym smakiem, który wynika z połączenia dużych kawałków owoców z niezwykle kremową konsystencją. To idealna propozycja dla całej rodziny –powstały one bowiem z myślą o wszystkich, którzy na co dzień chętnie spożywają jogurty z owocami na śniadanie, deser lub jako przekąskę w ciągu dnia.

Smak, naturalność i piątnicka jakość

Nowa linia produktów została stworzona z myślą o konsumentach, którzy oczekują zarówno doskonałego smaku, jak również naturalnego składu i jakości, której można ufać.

Tak jak wszystkie produkty z Piątnicy nowe jogurty z owocami powstają na bazie mleka od lokalnych dostawców – surowca, który trzykrotnie przewyższa unijne standardy jakości. Mają wyjątkową, aksamitną konsystencję i kawałki dużych owoców. Jogurty z owocami zachwycają autentycznym smakiem, który od lat definiuje produkty Piątnicy.

Lokalność i tradycja – z Piątnicy, no bo skąd!

Jogurty z owocami to kolejny dowód na to, że Piątnica potrafi łączyć tradycję z nowoczesnym podejściem do żywienia. Wyśmienity smak, przyjemność spożywania oraz naturalny skład niezmiennie pozostają kluczowymi czynnikami, którymi kierują się konsumenci przy wyborze produktów spożywczych, ale ważne są także takie kwestie jak autentyczność, lokalność pochodzenia oraz tradycyjna receptura produktów. Jogurty z owocami z Piątnicy to odpowiedź na te potrzeby w najlepszym możliwym wydaniu!

Podziel się swoją opinią
Materiał Prasowy
Materiał Prasowy
Artykuły: 105

18 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  1. Dużo w tym praktyczności i życiowego rozsądku. Nawet jeśli znam część zasad, to sposób podania sprawia, że chce się spróbować jeszcze raz. To dla mnie bardzo wspierające.

    • Świetny przewodnik po małych zmianach na co dzień. Płynnie przeprowadzasz przez proces, więc łatwiej uniknąć chaosu. Czuję wdzięczność i motywację.

      • Kiedy czytam takie teksty, czuję spokój i porządek w głowie. Lubisz nazywać rzeczy po imieniu, a to ułatwia decyzje. Biorę z tego trzy wskazówki i sprawdzę w praktyce.

        • To dokładnie ten balans, którego szukam: teoria podana w praktyczny sposób. Dzięki temu czuję, że dam radę zrobić pierwszy krok. Zapisuję w planerze i wracam.

  2. Wybrzmiewa tu szacunek do granic i energii, co dla mnie jest teraz kluczowe. Wybrałam jedną radę, którą przetestuję dziś wieczorem – jutro zobaczę, co zmieniła. Ciepły ton i konkret sprawiły, że przestałam się z tym spierać, a zaczęłam słuchać. Wrócę do tego i zobaczę, co się zmieni po siedmiu dniach.

    • Czytając, miałam wrażenie spokojnej rozmowy z kimś bliskim, kto nie ocenia i nie pogania. Dodałam do planu krótką przerwę na ruch – to realnie poprawia koncentrację. Ten sposób mówienia o relacjach przypomina mi, że nawet drobne gesty mają znaczenie. Wrócę do tego i zobaczę, co się zmieni po siedmiu dniach.

      • Doceniam wrażliwość i brak patosu – to pozwala naprawdę usłyszeć własny głos. Trzymam się wersji minimum przez pierwsze dni, a dopiero potem podnoszę poprzeczkę. Po tym tekście łatwiej mi zaufać swoim decyzjom, nawet jeśli są nieidealne. Wybrałam jedną czynność, którą będę ćwiczyć przez 10 minut dziennie – zobaczę efekty po tygodniu. Ten tekst czytałam dwa razy, bo za każdym razem odnajduję w nim coś, co do mnie wraca w ciągu dnia. Dobry tip z listą „do zrobienia mniej” – to mi od razu rozluźnia grafik i głowę.

        • Przeczytałam to rano i przez cały dzień wracałam do jednego akapitu, który mnie ukoił. Dobrze, że przypominasz o granicach – wpisałam w kalendarz dwie przerwy dziennie, zobaczę, jak to wpłynie na energię. Ciepły ton i konkret sprawiły, że przestałam się z tym spierać, a zaczęłam słuchać. Już mam plan, jak to wdrożyć w prosty sposób.

          • Dziękuję za tę normalizację – czuję mniej presji, a więcej ciekawości, co mogę zrobić po swojemu. Zauważyłam, że kiedy plan jest prosty, mam mniej wymówek – ten materiał w tym pomaga. Z tego, co piszesz, bije realizm – i to pomaga wrócić na ziemię bez poczucia porażki. Dobrze, że przypominasz o granicach – wpisałam w kalendarz dwie przerwy dziennie, zobaczę, jak to wpłynie na energię. Zrobiło mi się szerzej w klatce piersiowej, jakby faktycznie wróciło więcej przestrzeni na oddech. Biorę z tego mały krok na dziś, resztę zostawiam na spokojnie.

          • Zatrzymałam się w pół zobowiązania i zadałam sobie pytanie, o którym piszesz – i to już zrobiło różnicę. Narysowałam sobie prostą mapę myśli na bazie tego tekstu – już widzę, gdzie mam wąskie gardła. Dobrze, że mówisz o tym wprost i bez udawania – to naprawdę ułatwia oddech i pozwala odpuścić perfekcjonizm. Świetnie, że pokazujesz, jak przełożyć te wskazówki na codzienność – spisałam je i włączę do porannej rutyny. To było jak trafić na zdanie, które od dawna czekało, aż je usłyszę. Ten artykuł dobrze łączy teorię z praktyką – od razu widać, co można zrobić już dziś. Już mam plan, jak to wdrożyć w prosty sposób.

          • Zrobiło mi się szerzej w klatce piersiowej, jakby faktycznie wróciło więcej przestrzeni na oddech. Dobry tip z listą „do zrobienia mniej” – to mi od razu rozluźnia grafik i głowę. Miałam wrażenie, że to list do mnie – usłyszany i spokojny. Ten artykuł dobrze łączy teorię z praktyką – od razu widać, co można zrobić już dziś. Ten tekst czytałam dwa razy, bo za każdym razem odnajduję w nim coś, co do mnie wraca w ciągu dnia. Uprościłam rutynę poranną do trzech elementów – czuję, że to ma sens i nie przytłacza. Zapisuję te wnioski na przyszły tydzień.

          • Miałam wrażenie, że to list do mnie – usłyszany i spokojny. Przetestuję wersję „10 minut i stop” – łatwiej zacząć, niż celować w godzinę idealności. To było dokładnie to zdanie, którego dziś potrzebowałam, żeby nie rezygnować z siebie. Biorę z tego mały krok na dziś, resztę zostawiam na spokojnie.

          • Bardzo we mnie pracuje Twoje zaproszenie do łagodności – chcę to trenować. Dobrze, że pokazujesz warianty – mogę wybrać ten, który nie kłóci się z moim rytmem. To było jak trafić na zdanie, które od dawna czekało, aż je usłyszę. Wrócę do tego i zobaczę, co się zmieni po siedmiu dniach.

          • Wymknęłam się z pułapki „muszę” – po lekturze wybrałam „chcę”. Podoba mi się, że zwracasz uwagę na małe, mierzalne zmiany – dzięki nim łatwiej utrzymać konsekwencję. Jest w tym tekście dużo zgody na człowieczeństwo – i to jest najbardziej wspierające. Po przeczytaniu uprościłam listę obowiązków – zostawiłam tylko to, co realnie przesuwa mnie do przodu. Już mam plan, jak to wdrożyć w prosty sposób.